4.4/5
Hinzugefügt: 2017-05-22 17:59:52
Ob das Objekt empfohlen wird?
TAK
Einzelne Bewertungen:
-
Pokoje
-
Obsługa
-
Łazienki
-
Wyżywienie
-
Zgodność z ofertą w internecie
-
Lokalizacja
-
Jakość opieki medycznej
Byłem na turnusie 2017 marzec-kwiecień. Pokoik w standardzie jak w innych sanatoriach. Łazienka dość przyzwoita. Położenie preferuje turystów górskich, których jest całkiem sporo - mieliśmy swoją grupę do chodzenia po pagórkach. Ogrom wycieczek dla chętnych zwiedzania dalszych okolic ( to dzięki p. Mariuszowi ).
Pracownicy kuchni - takich więcej. Spełniali życzenia jak tylko mogli najlepiej.Nie mogłem narzekać na żaden posiłek - ani ilość ani smak -wszystko można było zjeść bez specjalnego doprawiania. BRAWO!Pielęgniarki dyżurujące nocami b. spokojne . Przepraszam za problemy (27). Parking trochę za drogi, ale ... wszyscy się pomieścili.Zabiegi - zależy co komu dolega mogły pomóc , mogły być neutralne. Zależy czy jedzie się kurować czy "leczyć". Woda Piwniczanka jednak ma w sobie coś magicznego, może na początku nie za bardzo smakować , ale potem już jest dobrze.
Wieczory spędzane w bufecie byłyby nudne , gdyby nie kolega z pokoju. Jak tylko się pojawiał z bufetu płynęła muzyka a z nią pojawiali się chętni do poruszania się po parkiecie. Przez trzy tygodnie nie mogłem doprosić się u p. prowadzącego bufet aby ściągnął Portera Okocimskiego. Ale tak widocznie miało być.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich bywalców tegoż turnusu.
Do zobaczenia za dwa lata.
Pracownicy kuchni - takich więcej. Spełniali życzenia jak tylko mogli najlepiej.Nie mogłem narzekać na żaden posiłek - ani ilość ani smak -wszystko można było zjeść bez specjalnego doprawiania. BRAWO!Pielęgniarki dyżurujące nocami b. spokojne . Przepraszam za problemy (27). Parking trochę za drogi, ale ... wszyscy się pomieścili.Zabiegi - zależy co komu dolega mogły pomóc , mogły być neutralne. Zależy czy jedzie się kurować czy "leczyć". Woda Piwniczanka jednak ma w sobie coś magicznego, może na początku nie za bardzo smakować , ale potem już jest dobrze.
Wieczory spędzane w bufecie byłyby nudne , gdyby nie kolega z pokoju. Jak tylko się pojawiał z bufetu płynęła muzyka a z nią pojawiali się chętni do poruszania się po parkiecie. Przez trzy tygodnie nie mogłem doprosić się u p. prowadzącego bufet aby ściągnął Portera Okocimskiego. Ale tak widocznie miało być.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich bywalców tegoż turnusu.
Do zobaczenia za dwa lata.